Cementownia Lafarge Małogoszcz ma już 45 lat! Wywiad z Jackiem Patykiem, dyrektorem cementowni

 

Cementownia Lafarge Małogoszcz w tym roku obchodzi jubileusz 45-lecia istnienia. Przez ten czas zakład zmienił się nie do poznania, mając w swojej historii momenty wielkich przemian, modernizację, prywatyzację i wielomilionowe inwestycje. Obecnie Cementownia Lafarge Małogoszcz jest jednym z najlepiej prosperujących i największych zakładów produkcyjnych w województwie świętokrzyskim. Nie bez przyczyny, zakład został nagrodzony tytułem Superlidera Regionu 2018 za ogromne zasługi dla świętokrzyskiej gospodarki.

jacek patyk zrodlo echodnia swietokrzyskie
Dyrektor Cementowni Lafarge Małogoszcz, Jacek Patyk, foto: EchoDnia.eu

Jacek Patyk, od ponad 4,5 roku jest dyrektorem Cementowni Małogoszcz. Z wykształcenia jest technikiem samochodowym. W rozmowie z "Echem Dnia" opowiedział o latach świetności zakładu, jego historii i przyszłości.

Wywodzi się pan z rodziny górniczej. Zarówno dziadek jak i tato, pracowali w kopalni podziemnej...

- Rodzinną tradycją było więc, kontynuowanie pracy w kopalni. Ja jednak po maturze chciałem kontynuować naukę w zawodzie związanym z motoryzacją. Po długich rozmowach z tatą doszliśmy do wniosku, że pójdę na studia do Akademii Górniczo Hutniczej, wydział górniczy - podziemna eksploatacja złóż. Kiedy przyszedłem do kopalni, pierwsze dni spędziłem na oddziale wydobywczym. W sumie 25 lat pracowałem w przemyśle wydobywczym, w tym 5 lat – 1000 metrów pod powierzchnią ziemi.

Co dała Panu praca w kopalni?

- Praca w kopalni ukształtowała mój charakter. Pierwszą rzeczą, której nauczyła mnie kopalnia to ogromny szacunek do ludzi. Będąc tu w Cementowni Małogoszcz zauważam, że w niektórych miejscach, zwłaszcza podczas remontu zimowego, nie ma tak dużej różnicy jeśli chodzi o warunki pracy, między pracą w kopalni, a pracą w cementowni. W związku z tym, łatwiej jest mi się w tym odnaleźć, ponieważ mam szacunek do pracy, do ludzi oraz olbrzymią pokorę do zagrożeń. Mówiąc o bezpieczeństwie w Lafarge, dla mnie nie są to puste słowa. Praca na dole nauczyła mnie tego, by mierzyć się z przeciwnościami.

Dyrektorem Cementowni Małogoszcz został Pan w 2015 roku...?

- Tak. Trochę nieoczekiwanie moja przygoda z Cementownią Małogoszcz rozpoczęła się 1 kwietnia 2015 roku. Taką decyzję podjął wówczas zarząd. Od razu zauważyłem, że tutaj jest wspaniały zespół. Zawsze podkreślam, że mam olbrzymie szczęście, że mogłem do tego zespołu dołączyć. Oczywiście powierzając mi tę funkcję, wyznaczono mi konkretne cele. W tamtym czasie byliśmy w trakcie dużych zmian organizacyjnych, połączenia dwóch koncernów - Lafarge i Holcim. Moją rolą było poprowadzenie Cementowni w Małogoszczu według wyznaczonych przez grupę celów. Z roku na rok nasze cele są ambitniejsze, stajemy przed coraz to większymi wyzwaniami. Wszystko bardzo mocno nakierowane jest na zwiększenie bezpieczeństwa pracy i jej efektywności. Dodatkowo cały czas mówimy o wzroście, doskonaleniu i poprawie. Generalnie praca w cemencie jest trudna. Wymaga dużego zaangażowania, samodyscypliny i po prostu trzeba ją lubić, i trzeba lubić wyzwania. Uważam, że jeżeli ktoś nie lubi wyzwań, to cementownia nie będzie dla niego dobrym miejscem.

Jakie cele i jakie wyzwania stoją przed zakładem?

dbamy o bezpieczenstwo

- Naszym najwyższym celem jest bezpieczeństwo pracy, czyli zero wypadków. Ja i mój zespół mamy obowiązek stworzyć bezpieczne warunki pracy. Przy tak rozległym zakładzie, tak dużej ilości zatrudnionych pracowników, pracowników firm podwykonawczych, nie mówiąc już o okresie zimowym, kiedy na terenie zakładu pracuje dodatkowo 500 osób - to zarządzanie bezpieczeństwem, tworzenie bezpiecznych warunków pracy jest olbrzymim wyzwaniem. Te 1930 dni bez wypadków, które mamy dziś - to to jest nasz cel. Oczywiście jest to pewna statystyka, natomiast dla nas celem jest tworzenie bezpiecznych warunków tak, żeby w ogóle nie było wypadków.

Kolejnym wyzwaniem jest realizacja celu produkcyjnego i utrzymanie zakładu w ruchu. Mamy dziś rynek wzrostowy, to znaczy, że wzrasta zapotrzebowanie na cement. I oby ta koniunktura trwała jak najdłużej. Na dobrą sprawę, wszystkie nasze urządzenia musimy utrzymywać w ciągłej produkcji, aby zapewnić realizację naszych celów produkcyjnych.

Następnym celem jest realizacja budżetu, przy czym budżet, to pewne wskaźniki techniczne ustalane przez grupę, a my te wskaźniki musimy osiągnąć. Na dziś, Cementownia Małogoszcz plasuje się w dwudziestce cementowni na świecie, a Lafarge to prawie 140 cementowni na świecie. Pomimo tego, że ma już swoje 45 lat, to wciąż „daje radę” (śmiech). Daje radę dzięki ludziom, ich zaangażowaniu i ciężkiej pracy.

Wyzwaniem jest też jakość, choć produkty cementowni Małogoszcz słyną z tego, że są bardzo dobrej jakości. Nasi klienci cenią sobie przede wszystkim to, że jakość naszych produktów jest stabilna, tu nie ma wahań. To co deklarujemy, dostarczamy.

Celem jest również ochrona środowiska. Zakłady cementowe w Polsce bardzo się zmieniły. Polski przemysł cementowy jest najnowocześniejszy w Europie, o ile nie na świecie. Oczywiście trudno jest konkurować z najnowocześniejszymi cementowniami w Chinach, bo są to całkowicie nowe zakłady. Cementownia Małogoszcz także się zmieniła. Kiedy rozmawiam z osobami, które przez 15 lat nie były na terenie zakładu, mają w pamięci zupełnie inny obraz. Nie było tu zielonej trawy, ta trawa była biała. Zarówno na terenie zakładu jak i poza nim było mnóstwo pyłu. To już jest przeszłość, przeszłość co najmniej 15-20 lat. Wprowadzenie na terenie cementowni wysoko wydajnych systemów odpylania, filtrów kominowych i piecowych, praktycznie wyeliminowało zapylenie. Borykamy się jeszcze z zapyleniem wtórnym, ale to jest coś, co chcemy wyeliminować w najbliższych trzech latach.

No i praca z ludźmi jest ogromnym wyzwaniem (śmiech - red.), ale ja akurat pracuję z ludźmi od 30 lat i nie wyobrażam sobie pracy na samodzielnym stanowisku.

Jak to jest kierować zakładem z tak długą historią?

- Można to wyrazić w trzech słowach. Dla mnie to wielki zaszczyt, że mogę tu być i że mogę kierować tym zakładem. To również olbrzymia odpowiedzialność oraz ogromne wyzwanie. Kierowanie tak dużym zakładem to jest wyzwanie, a przy tym spełnianie oczekiwań i realizacja celów. Myślę, że to są te trzy słowa: zaszczyt, odpowiedzialność i wyzwanie. A przy tym olbrzymia satysfakcja.

Czy w cementowni jest więcej dni radosnych, czy chwil będących problemami, które trzeba rozwiązać?

- Ja generalnie nie lubię słowa problem. Jest kilka takich słów, których staram się nie używać, a mój zespół już wie, że ja ich nie lubię.

Jakie to są słowa?

- „Udało się”. Zdarza się, że ktoś z mojego zespołu powie: „Udało się”. Po chwili patrzy na mnie i mówi: „Nie… - zrobiliśmy to!”. Na samym początku kiedy przyszedłem do Cementowni Małogoszcz pytano mnie: „Dlaczego dyrektor zwraca na to uwagę?”. Ja wówczas odpowiadałem: „Słuchajcie, bo „udało się” to jest tak, jakbyśmy mieli na to tylko częściowy wpływ, ktoś inny jeszcze doda: „szczęście nam pomogło”, a tak naprawdę to przecież wy zrobiliście. Zrobiliśmy to. To jest nasza praca, nasze zaangażowanie. Musieliśmy się w to zaangażować. Po prostu to zrobiliśmy. Dlatego nie lubię słów „udało się”.

I problem...

- Tak. Ja raczej używam słowa „temat”, temat z którym musimy się zmierzyć, musimy go rozwiązać. Problem brzmi tak, jakbym był już pod ścianą i nie bardzo wiedział w którym kierunku iść. A ja uważam, że każdy temat da się rozwiązać i z każdego tematu da się jakoś wyjść. To tylko kwestia sił i środków. Zawsze staram się być przygotowany na różne sytuacje, to znaczy mieć plan „a”, „b”, a czasami nawet „c”.

Czy musi Pan motywować swoich pracowników do pracy? Czy dyrektor musi być „motywacją” dla innych?

- W Cementowni Małogoszcz powierzono mi szereg obowiązków i celów, które muszę realizować. Zawsze jednak powtarzam, że dyrektorem się bywa, trzeba być też człowiekiem. Ja staram się nie być dyrektorem - staram się być członkiem zespołu. Osoba która zarządza, sama musi być zmotywowana. Ja jestem bardzo wymagający w stosunku do siebie. Zawsze uważam, że poprzez swoje zachowanie i postawę będę dodatkowo angażował i motywował zespół, byśmy osiągali cele. Czasami są to większe rzeczy, a czasami mniejsze. Jeżeli widzę, że gdzieś leży jakaś butelka, to po prostu ją podniosę i wyrzucę do kosza. Ktoś mi mówi: „Ale Panie dyrektorze, to nie jest Pana rola, by zbierał Pan śmieci”. Ja odpowiadam wtedy: „Ale ja nie zbieram śmieci - ja daję przykład”.

Jakie były najważniejsze momenty w historii Cementowni Małogoszcz?

- Historia zaczyna się w 1971 roku, kiedy zapada decyzja o budowie cementowni. W 1974 roku uruchomienie cementowni, pierwszej linii pieca i wypał pierwszego klinkieru. Pierwszy klinkier, wbrew podawanej dacie – 22 lipca 1974 roku, został wyprodukowany we wrześniu 1974 roku. Drugim kamieniem milowym będzie rok 1995 - czyli zakup Cementowni Małogoszcz przez Lafarge. Kolejny ważny moment, to skupienie się na środowisku. Są to lata 2000-2001. Wtedy też zaczęto montaż filtrów technologicznych, odpylania pieców. Był to również czas, kiedy wprowadzono spalanie opon jako paliwa alternatywnego. Kolejną dużą inwestycją, która pochłonęła blisko 150 milionów złotych, to inwestycja realizowana w latach 2008-2009, czyli budowa silosu na 120 tysięcy ton klinkieru. W tym była także budowa młyna cementu numer 5 oraz suszarni popiołów. Była to największa realizowana w cementowni Małogoszcz inwestycja od 1995 roku do dnia dzisiejszego.

Kiedy Cementownia Małogoszcz dołączyła do tak zwanej Wielkiej Piątki (Ożarów, Nowiny, Bukowa, Trzuskawica i Małogoszcz)?

- Myślę, że stało się to wtedy kiedy cementownia powstała, czyli rok 1974. Sądzę, że już wtedy weszła w skład największych zakładów produkcyjnych działających w regionie świętokrzyskim. Oczywiście, historia cementowni była bardzo burzliwa. Był taki moment kiedy rozważano zamknięcie zakładu. Osoby, które kierowały wówczas zakładem, podejmowały takie działania, dzięki którym cementownia wyszła z tego obronną ręką.

Jak zmieniało się podejście do bezpieczeństwa w Cementowni Małogoszcz?

- Cała branża cementowa w Polsce, także Cementownia Małogoszcz, zaczęła się zmieniać w latach 90-tych, czyli w okresie prywatyzacji. Przemysł cementowy ma taką zaletę, że może korzystać z najlepszych praktyk światowych. Pewne polityki i procedury są budowane na podstawie doświadczeń. Chodzi nam o to, aby każdy kto przyjdzie do tego zakładu, po wykonanej pracy, czy po wizycie w nim, wyszedł z niego bez uszczerbku na zdrowiu. A będąc w zakładzie czuł się w nim bezpiecznie.

Czego życzyć Cementowni Małogoszcz na kolejne lata działalności?

- Bezpiecznej pracy, czyli zero wypadków, pozytywnej decyzji o budowie nowego pieca, tak dobrej koniunktury na rynku jaka jest dzisiaj. I kolejnych 45 lat, a może nawet 100 lat bezpiecznej pracy.

Tego też życzę i dziękuję za rozmowę.

 

Artykuł „Cementownia Lafarge Małogoszcz ma już 45 lat! O jej historii, latach świetności i przyszłości rozmawiamy z dyrektorem Jackiem Patykiem” pierwotnie ukazał się w Strefie Biznesu „Echo Dnia Świętokrzyskie” 2 grudnia 2019 r.

 

Artykuły powiązane